Zaloguj

Zaloguj Zamknij

Mayron

A+ R A-
Podróżnikom w Czasie

25-11-2014

ŻYCIE NA ZIEMI

 

Drogi Przyjacielu,

Jeśli pamiętasz widzieć, to dostrzegasz tutaj wiele piękna pomimo…

Dziwne to piękno, bo jakby ukryte zza mgłami Avalonu. Czasami, gdy otwierasz oczy rankiem, piękno owo uderza jak grzmot zadziwienia i leżysz jak dzieciak, któremu pokazano magiczną sztuczkę. Tak jest, gdy pamiętasz widzieć. Gdy nie pamiętasz, syreny fabryczne biją na alarm, że czas listę zajęć i obowiązków spełniać. Jeśli załapiesz ową panikę, spędzasz w ten sposób cały dzień… życie...,  by wreszcie wieczorem włączyć TV i posłuchać zbioru kłamstw i programowania w temacie „życie na Ziemi”.

 

Ludzie są różni. Wielce odmienni od siebie. Są też tacy, którzy uważają się za twoich przyjaciół lub rodzinę. Uczą ciebie wtedy okrutnie sztuki ziemskiego życia, nadużywając na wszystkich poziomach w imię twojego dobra lub w obronie własnej. Ta filozofia jest tutaj religią i nazywają to czymś do przerobienia. Życie tutaj traktowane jest pole bitwy, gdzie walczy się  o przetrwanie. Dla tych, którzy poszukują jakiegoś sensu w tym absurdzie, jawi się ono jak bardzo wymagająca szkoła, gdzie musisz piąć się po szczeblach wiedzy o sobie, by dostąpić tzw. oświecenia i zasłużyć sobie na lepsze życie w przyszłości. Zdaję sobie sprawę, że myślisz iż bajki plotę ale w skrócie tak to wygląda. Długo tutaj jestem ale nie spotkałam jeszcze Dobra. Czasami dostrzegam to w oczach ale fasada zewnętrzna niszczy wszystko.  Zazwyczaj człowiek jest ‘dobry’ wtedy, gdy ma korzyść z tego, choć z reguły nie zdaje sobie z tego sprawy. Najtrudniejsze w tym dla mnie jest to, że w jakiś niezrozumiały sposób jest to zaraźliwe. Po prostu, zapominasz siebie tak, jak wszyscy dookoła i ubierasz się w pancerną zbroję, która szybko staje się twym ja. Jawi się to w sposób zadziwiający. Przychylność względem drugiego człowieka może objawić się atakiem lub nieprzystępnością… różnie.

Pamiętasz, jest taka karta w talii Odyna, która mówi o byciu dobrym. Taka polityczna maska dla lepszego samopoczucia, gdzie ubierasz prawdę w lukrowane słowa, by nie urazić przekonań drugiego człowieka. Jesteś miłłły, kulturalny, „dobrze wychowany”. To najbardziej się opłaca.

Cóż jeszcze mogę powiedzieć.

Iluzja zjawisk ziemskich jest tak gęsta iż trudno dostrzec cokolwiek innego, pomimo odczuwania centrum istnienia, wiedzenia że to gra. Manifestacja owej prawdy wymaga wysiłku Syzyfa by droga pod górę przejawiła się równiną.

Zapewne są inne miejsca na ziemi ale nie wiem dlaczego i od czego zależy to, że jesteś tu a nie tam. W sumie, to mało istotne.


27-11.14

Można by  powiedzieć, że życie wchodzi w krew, co znaczy tyle, co przyzwyczajenie. Znika wtedy totalność bycia tutaj. Nie dotykasz już, nie smakujesz i nie rozkoszujesz się zapachem, choć myślisz, że tak jest. Jesteś w wielu miejscach naraz, zatracając esencję momentu, który zostaje w ten sposób zaprzepaszczony. Prawie codziennie masz uczucie straconego dnia, jakbym potrzebowała zrobić coś wielkiego. W rzeczywistości ludzkiej znaczyłoby to zrobić Coś.  A to nie tak. Chodzi o obecność siebie w każdym momencie, co sztuką jest nie lada z powodu odruchu istnienia. Nawet teraz, gdy piszę od ciebie, miliony uchodzą mi sprzed nosa. Jestem tylko ja i ty i to, co chcę tobie powiedzieć. Znika niezwykłość stukania po klawiaturze, dźwięk z tym związany, muzyka, która jest z nami obecna… miliony. Ta  możliwość jest tylko w tej gęstości. Wiesz, jak to jest, jak boli ciało albo niedomagasz na psyche albo boisz się niedobrych duchów lub innych spraw? Czy znasz uczucie samotności, nicości, bezsilności, frustracji a potem dla odmiany uczucie nie znające nazwy. Znasz? Ha, zapewne nie. Żyjesz tam w radości istnienia, przemierzając Galaktyki ale zawsze jest pokój w Tobie. Pokój i Cisza.

pozdrawiam Ciebie

MM


22-07-2016

MISTERIUM ISTNIENIA

Ostatnio w tych rejonach gęsto i duszno się stało i ludzie pędzą na oślep, bo kierunku brakuje. Trudno to nawet nazwać chaosem. Ptaki zwariowały w swym wrzasku, myśli wszelakie napastliwe się stały, wymuszając uwagę, tworząc tym samym swe iluzyjne moce… i niby wszystko jest w porządku. Nazywają to życiem albo „takie czasy” i idą dalej, nie pytając siebie o nic.

Wygląda tak, jakby w powietrzu unosiły się opary opium i wyzwaniem jest utrzymanie swej bezstronnej pozycji.


Ty to wiesz i ja to wiem.

Jest Jeden Świat, Życie, Oddech i Bezwarunkowy Umysł dla wszystkiego, co istnieje.

Jeden. Poza wszelką jakością a będący budulcem wszystkiego. Wiem to wszystkimi ponad i zmysłami ale to zbyt mało w rzeczywistości wirtualnej, bo życie które żyję, nie zmienia swej jakości na lżej :)

Ty to wiesz i ja to wiem, że energia jest zjawiskiem wtórnym generowanym przez ludzkie umysły i nie stanowi żadnej mocy sama z siebie. Wydaje się, że ludzie tego nie wiedzą, wierząc w absolutność owej energii, dbając, jak każdy potrafi o swoje centra zwane czakrami, wzmacniają domniemywane pola auryczne, stając się tym samym maszyną napędzającą ten ‘świat’ ułudy. Patrzę na to widzącymi oczyma swego istnienia mój Przyjacielu. Patrzę i często nie widzę i na pewno nie rozumiem, choć pewnych kwestii jestem pewna. Czy owa pewność niezłomności potrzebuje, czy też zbudowana jest na cudzych przekazach, że wytrwać niełatwo bo łapiesz się na smutek czy inne uczucia/emocje z gry w czarno-białe. To wydaje się tak realne, że nawet nie wiesz kiedy stajesz się rybą w sieci. Cóż, niezrozumiałe się to dla ciebie zdaje, boś przeźroczysty i wolny od aury wszelakiej, tak, jak umysł twój nieuwarunkowany w swym wiedzeniu bez wiedzenia. Minuty ziemskie mkną, niczym spadające gwiazdy, jedna za drugą a mnie zdaje się, że czas zamarł w niemym oczekiwaniu na nie wiadomo co. Ludzie na ziemi wierzą, że istnieją dwie siły i że źródłem życia jest energia. W ogóle walka się toczy o tą energię na wszelkich poziomach. Można w to uwierzyć bardzo szybko i niezauważenie, bo to niejako podstawa funkcjonowania w tym świecie, więc nikt nie ośmieli się nawet o tym pomyśleć inaczej. Im bardziej twe oczy otwarte, ty trudniej oddychać a i nogi nie mają dokąd pójść. Wiedzieć to zbyt mało w tej rzeczywistości, bo gęstą, jak asfalt się zdaje więc dotyk wewnętrznego istnienia zdaje się niemożliwym.


I mówisz do mnie, że gdy dotknie mnie ma prawdziwa tożsamość, nie ma możliwości, bym pomyliła się z czymkolwiek innym.


08-08-2016

Piszę do Ciebie z daleka i nie wiem jeszcze czy uda mi się powrócić tam, skąd przyszłam.


W tym świecie nazw i form, wszystko ma swoją jakość i znaczenie; przyczynę i skutek. W tym świecie, który jest światem ludzkich umysłów, życie to idea karmiona zasadami i dogmatami. Istnienie zdaje się niekończącym pasmem walki i cierpienia choć tylko wnikliwi to postrzegają. Jeśli tutaj przybędziesz, potrzebujesz wiedzieć o skrzynce Pandory. Każdy człowiek posiada takową skrzynkę. Od pierwszych dni życia jest otwarta i pochłania wszystko, co dotyczy środowiska w którym przebywasz, tworząc indywidualna historię twojego życia. Pamięć, wspomnienia…. To największa hipnoza i czar, jaki tutaj jest. Z czasem zaczynasz wierzyć absolutnie, że dane ze skrzynki to ty. No i stajesz się snem planety, która śni, że jest piłką. Wytyczną tego zjawiska jest data urodzenia z którą przychodzisz jak z biletem wstępu. To numer który warunkuje wszystko. Planety, liczby, jakości, zainteresowania….. i nie sposób go wymazać czy zmienić. To, co możesz zrobić, to któregoś dnia w swej przytomności cierpienia, zamknąć ją i nigdy nie otwierać.

Wydaje się proste.

Gdy tak zrobisz w pewien sposób znikasz. Pozostaje tylko patrzenie. Poza myślą i skojarzeniami. I nieruchome piękno.

To chyba jedyny możliwość, gdy Cisza przenika twoje istnienie ale nie wiem, czy nazwiesz to szczęściem.